Kiedy Tomcio był na
tyle duży, że mógł już spokojnie siedzieć na rowerze to postanowiłam mu taki
sprzęt sprawić tym bardziej, że takie też zalecenia ma od ortopedy. Niestety
ten pomysł nie był wcale tak do końca strzałem w dziesiątkę, ale raczej w pustą
planszę. Oczywiście to, że On chce siedzieć na rowerze to jedno, ale żeby
nauczyć się pedałować to drugie. Tom woli jak się go prowadzi, a On sobie siedzi,
więc rower poszedł w odstawkę. Długo myślałam co sprawi dziecku radość, a jednocześnie
spowoduje chęć częstszego przebywania na dworze. Chociaż nie mogę narzekać, bo
synek jest bardzo ruchliwym dzieckiem i lubi zabawy na dworze, ale ciągłe
siedzenie w piaskownicy każdemu może się znudzić.

